Back to Wonderland: part III
Wiem, co myślicie: czy to bardzo dobry film, czy tylko oglądalny? Poprzez całe te emocje z 3D, Timem Burtonem i niecodziennym materiałem źródłowym, można zgubić z oczu najważniejsze. Ale że to w końcu adaptacja książki... musicie zadać sobie pytanie: czy podobała wam się 'Alicja w Krainie Czarów' i 'Po Drugiej Stronie Lustra'? Naprawdę podobała?
Powiedziałem, że to adaptacja książki? Skłamałem. Nie książki, tylko książek (obu o Alicji), i nie adaptacja, a luźna impresja, lub rodzaj sequela. Poniekąd niezłe rozwiązanie, odpadają dylematy, które elementy uciąć, które zachować, a które zmienić - Burton mógł w spokoju robić swoje, dając widzom możliwość oglądania filmu bezpośrednio (lub okulary 3D), a nie przez pryzmat pierwowzorów. Niestety, nie popisał się, i to na obydwu frontach: zarówno warsztatowym jak i fabularnym.
Zacznę od tego, że choć kino 3D zdaje się być u początków swego renesansu, jednak istnieje już od dość dawna. Może nie mieliśmy jeszcze "Obywatela Kane'a" 3D, ale był już czas na wypracowanie pewnego warsztatu. Moim zdaniem, do rzeczy, które w fabularnym filmie 3D (w odróżnieniu od krótkometrażówki z IMAXa prezentującej możliwości technologii) przeszkadzają, należą: napisy przenikające przez elementy filmu i postacie, rozmyte, ze względu na znajdowanie się poza głębią ostrości, plany, oraz wykorzystanie obiektywów zmieniających zauważalnie perspektywę. Wszystkie te elementy powodują, że obraz wydaje się nienaturalny, męczą oczy, i niestety dają się znaleźć w tym filmie.
A jak wygląda sprawa fabuły? Mnie przynudziła, ale czego powinienem był oczekiwać? W końcu miałem podobne odczucia do pierwowzoru literackiego, który nie trafił do mnie zupełnie w porównaniu do 'Peter Pan' i 'Winnie The Pooh' (mówię tu o oryginalnych wersjach). Na początek, mogłem oczekiwać czegoś lepszego od klasycznej animacji Disneya sprzed 60 lat, która podobała mi się wyraźnie bardziej. Mam też bardziej konkretne argumenty: na potrzeby 'Through the Looking Glass' Carrol stworzył nowy świat i nowych bohaterów - to naprawdę była nowa książka, a nie nędzny sequel sprzedający po raz kolejny to samo. Tymczasem Burton, choć teoretycznie tworzył nową fabułę, zmontował ją z recyklowanych elementów i postaci, układając je w baśniową kliszę. Brak świeżości, fascynacji puszczoną wolno wyobraźnią. Proszę! Przecież wszyscy wiemy, że stać Pana na więcej!
To co w tym filmie jest dobrego? Jest ładny. Kot z Cheshire jest fantastyczny. Depp jest sobą, Bonham Carter jest sobą. Zbroja Alicji jest wypasienie chromowana.
Zagorzali fani Burtona i Alicji i tak pójdą, reszcie prawdopodobnie film niespecjalnie by przypadł do gustu, gdyby był lepszy. Filmasterom mówię: można, ale bynajmniej nie trzeba.
ald890
Hmm. Powstała już filmowa i bajkowa adaptacja książki, naturalnym obrotem jest to, że dobrze odgrzewane kotlety trzeba doprawić pikantnym sosem, aby mógł się znów dobrze sprzedać. Film 3D spełnia się dobrze w tej roli - trafić w rynek.
;-)
doktor_pueblo
Już z wielu innych recenzji wyłapałem, że to jest film dla dzieci i że Burtona w nim mało. Albo może inaczej - że to kolejny dowód na to Burton grzecznieje (mnie np. "Charlie i fabryka czekolady" wynudził strasznie). I w tym momencie pojawia się dylemat. Co robić.. Jeśli film jest fabularnie słaby (a po Twojej notce jestem już tego prawie pewien) i największą jego siłą jest uroda plastyczna, to czy lepiej nie oglądać wcale, czy jednak iść do kina i się przemęczyć? No bo wersja na dvd będzie już zupełną porażką...
A może odnaleźć w sobie dziecko? Nieee... to się raczej nie uda :/
turin
Ja zupełnie nie jestem przekonany, że jest to film dla dzieci, w każdym razie nie z tej epoki. Dziecka w sobie szukać nie muszę i często oglądam dobre produkcje dla młodszych, np. Koralinę 3D Gaimana, która akurat mi się podobała. Zabrakło mi magii, czerwona królowa nie jest dostatecznie zła na czarny charakter, a biała królowa jest najbardziej upiornym antagonistą w historii bajek. To właśnie jest problem tego filmu: nie bardzo wiadomo, dla kogo on jest.
umbrin
Mnie odrzuca od obejrzenia wygląd Deppa w kapeluszu i efekty specjalne w 3D (nie mają żadnego porównania z Avatarem). Co do fabuły to już wolę epopeję kosmiczną.
taneska
Oferma
nieeee no, taneska, matce i wnuczce bym nie odmówił :)
kojot
A mi się podobało. Może nic odkrywczego, ale miło się oglądało. I nie w 3D. I wszystko pięknie, tylko czemu właśnie Pazura dubbingował Kapelusznika :/
turin
Jak poszedłeś na wersję dubbingowaną to sam jesteś sobie winien... Polski dubbing zabija każdy film.
kojot
Niestety żadna inna opcja mi nie pasowała. Do reszty dubbingu nie mam pretensji. Nie cierpię Pazury po prostu. Epoki Lodowcowej też nie jestem w stanie oglądać...
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook