Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

To nie jest recenzja 'Shutter Island'.

Ponieważ trudno napisać coś nietrywialnego na temat tego filmu bez jakiegokolwiek spoilera. Zamiast mówić o filmie, postaram się więc tylko ostrożnie podzielić z moimi wrażeniami z czasu seansu i po.

Scorsese nie popełnia złych filmów, można sobie więc pozwolić na luksus nie czytania niczego przed wybraniem się do kina i odbierania filmu czystym umysłem. Rzeczywiście, reżyseria, aktorstwo i kinematografia trzyma poziom i nie można się do niczego przyczepić. W takich sytuacjach najczęściej wszystko rozbija się o historię, na której opiera się film - przyjrzymy się jej więc:

- Thriller, by działał, potrzebuje stopniowo odsłanianej tajemnicy, najlepiej jeśli rzuca nowe światło na już znane fakty: jest, choć ewidentnie niektóre elementy są naciągane.

- Czy ma coś nowego do powiedzenia lub pokazania? Jak pewnie już wiecie ze zwiastuna lub opisu producenta, ważnym wątkiem jest walka Di Caprio o utrzymanie zdrowia psychicznego. Bardzo obiecujący temat, tale trudny - dla odniesienia efektu nie wystarczy tylko poprawna gra i reżyseria. Moim zdaniem zabrakło dłoni mistrza, jak we 'Wstręcie', 'Spellbound' czy 'Lokatorze' (celowo podaję tytuły o niezbyt zbliżonej fabule, by nie psuć odbioru). Stan psychiczny człowieka można naprawdę oddać dużo bardziej przekonywująco, niż tylko pokazująć jego mary i widziadła, choćby jak w 'Na Wylot' ('Kan door huid heen') czy 'Unspoken' pokazywanych na Warszawskim Festiwalu Filmowym w tym roku

- Czy trzyma w napięciu? Scorsese tutaj nie udało się się mnie porwać. Może przez zbyt wyraźne operowanie efektami dźwiękowymi i kamerą, gdyż proste manipulacyjne tricki działają na mnie często odwrotnie.Ostatecznie, przez pierwszą część film budował moje oczekiwania wobec siebie, po to by w drugiej połowie je nieco zmniejszyć, kiedy wydawało mi się, że znam już wszelkie możliwe zakończenia.

Jeśli oczekujecie porządnego thrillera, zapraszam - nie pozwólcie tylko wejść zbyt wysoko swym oczekiwaniom.

turin Marcin Mościcki

ald890 ald890

Chciałem zobaczyć ten film, zdarzyło mi się zobaczyć go na top 10 w filmwebie no i bęc. Ale z tego co czytam zapowiada się przeciętniak, taki film tygodnia. Dobrze zrealizowany który nie powala fabułą i pomysłem - już powoli się do tego przyzwyczaiłem.

.

turin turin

Nie, no jest lepiej - taki film miesiąca powiedzmy. Znaczy, zakładając, że nie startuje w tym samym czasie co Ghost Writer.

.

Esme Esme

Z tych dwóch filmów wolę jednak Scorsese. Może chodzi o rdzeń fabuły - u Polańskiego political fiction, którego atrakcyjność opiera się głównie na aluzyjności, u Scorsese czarny kryminał, który sam o własnych siłach musi zaangażować widza.

Oba filmy nie wnoszą wiele nowego do kinematografii, są raczej klasyczne, ale stylistycznie różnią się od siebie. Ghost Writer jest raczej elegancki, lekki i dowcipny, Shutter Island mroczny, intensywny i trochę psychodeliczny. Nie ukrywam, że ten drugi klimat odpowiada mi bardziej. Polański jest może bardziej błyskotliwy, ale ja lubiłam Cape Fear i cieszę się, że Scorsese nakręcił znów thriller zamiast kolejnego filmu o gangsterach. :)

.

turin turin

Ja zdecydowanie preferuję Ghostridera.

'Wyspa' wcale mnie tak mocno nie zaangażowała - po części dlatego, że nie wybija się w moich oczach powyżej pewnego poziomu przyzwoitości, nie czuć tak ręki mistrza jak u Polańskiego, a po części ze względu na gatunek. 'Wyspa' nie daje takiego poczucia realizmu jak 'Widmo', co w połączeniu z zastosowaniem raczej oklepanych środków dla budowania nastroju, spowodowało, że oglądałem ją z większym dystansem i mniejszym zaangażowaniem.

Dla mnie Polański zrobił film mniej równy, ale z którego bije geniusz, natomiast Scorsese nakręcił kawałek porządnego kina, bez specjalnych wad, ale też bez niczego, co mogłoby ten film uczynić wartym odnotowania w historii.

.

Esme Esme

Właśnie przymierzam się do "Lokatora" - ciekawa jestem, czy Ghost wytrzyma porównanie. Mam uporczywe wrażenie, że o ile Polański nadal deklasuje wszystkich poziomem reżyserii, o tyle sam film to nie jest wielkie kino przez duże W i K ze względu na niespecjalny poziom adaptowanej powieści.

Scorsese co prawda też nie zrobił jakiegoś historycznego dzieła, ale to i owo jest w nim interesujące na poziomie fabuły - może nawet podejmę się karkołomnego zadania i napiszę to i owo na ten temat omijając rafy spojlerów.

.

Oferma Oferma

"Ja zdecydowanie preferuję Ghostridera" - freudowska pomyłka? ;D

.

turin turin

Ojej, zażartować nie można?

.

olamus olamus

A ja doceniam Szater Ajlend, bo mimo pewnych ogranych chwytów wciągnął mnie i zaskoczył na koniec. Może to jest kwestia tego, że nie miałam aż tak wygórowanych oczekiwań.

.

Esme Esme

Mnie też przed seansem trochę sprowadzono na ziemię. Gdybym spodziewała się nie wiadomo czego, może byłabym rozczarowana.

.

turin turin

Właśnie pisałem, że nic o filmie nie wiedziałem wybierając się na niego, więc również niczego wielkiego się nie spodziewałem, bo nie należę do zażartych wyznawców Scorsese, a film i tak pozostawił poczucie niedosytu. Jest dobry, ale nie wyróżnia się w skali roku.

.

umbrin umbrin

Uważam, że w skali roku bardzo się wyróżnia. Obok Autora widmo to najlepszy tytuł jak na razie. Bardzo ciekawie zapowiada się też nowy Nolan ( http://filmaster.pl/film/inception/ ). Zeszły rok należał do kina s-f, czyżby ten stał pod znakiem znakomitych thrillerów ?.

.

ald890 ald890

Widziałem! Dobry film, czułem się jak podczas grania w jakąś przygodówkę. :F Świetny klimat, tylko gdyby nie ta scena snu. Żona Di Karpio strasznie nieprzekonująca.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook